Bardzo dobry tekst “o wolności zewnętrznej”.
Autor: Janusz Korwin-Mikke – marzec 2007
Dziwię się wam, ludzie….
…właśnie:czy jeszcze “ludzie”? Czy jeszcze na świecie rządzi Homo Sapiens – czy już tylko Homo Sovieticus, albo jego następca, Homo Europaus?
Od ponad stu lat “postępowcy” wmawiali w ludzi, że są tylko bydlętami, że właściwie niczym nie różnią się od zwierząt – a w jakiejś gazecie, bodaj “Wyborczej”,przeczytałem tryumfalny artykuł, że “człowiek tylko czterema genami różni się od stonogi”. I ta propaganda odniosła skutek: ludzie sami uważają się za bydło – i pozwalają traktować się jak bydło.
Być może różnica między człowiekiem, a zwierzęciem jest tylko kulturowa – ale jest. Fizycznie możemy się nie różnić, ale mamy duszę – czy jak kto chce nazywać tę cudowną cechę człowieka. Być może różnica jest mała – ale cała nasza kultura dążyła, by ją powiększać. Dzisiejsza anty-kultura stara się ją zminimalizować.
Różnica kulturalna między człowiekiem, a bydlątkiem, jest taka, że decyzje człowieka szanujemy. Decyzji bydlęcia nie. Bydlę trzymamy na postronku, bo może zrobić sobie krzywdę albo wejść w szkodę. Dorosły mężczyzna zaś ma prawo zrobić sobie krzywdę – a jeśli wyrządzi szkodę, to ma za nią zapłacić. I to jest ta podstawowa różnica.
Jak dzisiaj jesteśmy traktowani przez rządy: jak ludzie – czy jak bydło? Jeśli ktoś każe mi zapiąć się pasem w moim własnym samochodzie – to traktuje mnie dokładnie tak, jak chłop traktuje krowę…
…to znaczy: traktował. Przepisy Wspólnoty Europejskiej, zdaje się, zakazują trzymania krowy na postronku; to ja w samochodzie muszę być przypięty. Na razie zapinam się sam, ale już niedługo będą automaty nasuwające na mnie pasy – i samochód bez ich zapięcia nie ruszy.
Krzywdy sobie zrobić nie możemy – ale za szkodę też nie płacimy: jesteśmy (pod przymusem) ubezpieczeni.
Doi się z nas pieniądze – i za te pieniądze utrzymuje się całe stado, oraz szefostwo tej “Animal Farm”. Tu nie ta poetyka- ale niedługo pokażę, że zdziera się z nas 83% zarobionych pieniędzy – i ONI wydają je za nas.
Co zrobiłby Normalny Człowiek, gdyby ktoś przyszedł doń i powiedział: “Człowieku: ile zarabiasz? 3000? Świetnie! Daj mi z tego 2400, ja potrącę na siebie 600, a pozostałe 1800 wydam za ciebie – tak, że będziesz bardziej zadowolony, niż gdybyś sam wydał na siebie te 3000!” Co by zrobił Normalny Człowiek? Kopa w sempiternę – za drzwi!
Homo Europaus porykuje z radości, że ktoś chce się nim opiekować, i głosuje na takich, którzy wezmą mu jeszcze więcej pieniędzy – za obietnicę, że siano w żłobie będzie świeższe, niż do tej pory! Ma tylko jedną prośbę: by dawać mniej owsa koniom, a trochę więcej siana im, krowom.
A konie rżą na odwrotną melodię.
Rzygać mi się chce, gdy czytam, że “rodzice hiszpańscy wyrazili radość, że rząd zajmie się problemem otyłości ich dzieci”. Moja suka wykazuje więcej rozsądku: to ona karmi swoje szczeniaki i – mimo ufności – z pewnym podejrzeniem patrzy, gdy im coś podtykam. A bydlę? Krowa zapewne się cieszy, gdy ktoś zajmuje się jej cielakiem…
Zgroza mnie bierze – bo na resztki normalnych rodziców spadają kolejne ciosy. Ostatnio “polski” “Rząd” szykuje ustawę karzącą grzywną – 5000 zł – rodziców, którzy nie zaszczepią swoich dzieci!! Tyle się pisze, że niektóre szczepienia mogą być szkodliwe – i nic! Nadal “rząd” wie lepiej, jak opiekować się moim dzieckiem. W interesie firm farmaceutycznych przerabia się ludzi na bydlęta. Ale gdyby nie było to w interesie firm farmaceutycznych – byłoby tak samo źle, tylko jeszcze głupiej.
Bydło nie myśli. Bydłu serwuje się hasełka typu: “Wszystkie dzieci są nasze”. Żadne z bydląt przecież nie pomyśli, że to oznacza: “Moje dziecko nie jest już moje; jest nasze”.Co w praktyce oznacza, że to p.Minister je szczepi, je wychowuje…Cóż: szczeniak będzie moim psem, będzie mi służył – więc jest normalne, że to ja, a nie jego rodzice, pies i suka, decydują o tresurze. Ale żeby tak samo z człowiekiem?
Przecież gdy w 1901 roku rząd pruski postanowił zmienić tylko język,w jakim wykładany był jeden przedmiot (religia) nie zmieniając jego treści – we Wrześni wybuchnął strajk szkolny.Dziś kolejni ministrowie zmieniają treści programów, wedle swej woli wymieniają przedmioty – a rodzice to pokornie akceptują, liżąc dobrych panów po rękach – że tak dbają o ich dzieci.
Tak robi moja suka. Ale człowiek?
Dwa lata temu w USA, w Utah, dziecko było poddane chemioterapii. Po kilku miesiącach tej nieprzyjemnej kuracji, część lekarzy twierdziła, że już wystarczy – a część, że trzeba ją jeszcze kontynuować. Na nieszczęście wśród tych ostatnich był lekarz prowadzący (który miał przecież interes w kontynuacji – bo brał za to spore pieniądze…). Rodzice mimo to zabrali dziecko ze szpitala. Efekt: ścigała ich policja – i oskarżono ich o kidnapping!!!
Cóż:dawniej “kidnappingiem” było zabranie dziecka rodzicom.Teraz dzieci są “nasze”, czyli państwowe; i rodzice bezczelnie ukradli państwowe dziecko, cudzą własność!
Co zrobi farmer, gdy byk z krową wyprowadzą, łamiąc ogrodzenie,swoje cielę z zagrody, gdzie on je umieścił? Przyleje obojgu bydlakom – a cielę umieści tam, gdzie on chce.
To właśnie robią z nami ONI.
Jeśli już jesteśmy przy zwierzętach: ONI mają jeszcze inne piękne hasełko: “Zwierzęta należy traktować tak samo, jak ludzi”. Piękne hasło – dopóki się nie dojrzy, że jest ono równoważne hasłu: “Ludzi należy traktować tak samo jak zwierzęta”. Dziś jest “wola polityczna”by staruszkom aplikować euthanazję; przecież dokładnie to samo robi się z innymi bydlętami – czy-ż nie?
Ludzie:czy jeszcze jesteście ludźmi – czy tylko bydlętami?
Oczywiście:zawsze większość ludzi chciała, by się nimi opiekować – byle dobrze. Szli więc dobrowolnie pod opiekę feudałów, wisieli u klamki pańskiej – i byli zadowoleni. Jednak dopiero d***kracja spowodowała, z ta Większość narzuciła swe obyczaje reszcie. “Ja lubię, jak mnie pod przymusem szczotkują i przycinają kopyta – to niech wszystkich pod przymusem szczotkują i przycinają kopyta”.
Czasem mam wrażenie że ONI testują swoje bydełko, do jakiego stopnia już zgłupiało i można zrobić z nim, co się chce. Do czego innego mogą służyć takie pomysły jak “małżeństwa homosiów”?Jednak w miarę, jak to trwa i się rozwija, zaczynam mieć przerażające podejrzenie:
ONI, dwa pokolenia wcześniej ludzie inteligentni, wychowywali swoje dzieci w tych samych szkołach – i obecnie ONI, to… również bydlęta! Durne, tępe bydlaki marzące tylko żarciu, piciu i ekscesach seksualnych.
Widać to po sprawie “globalnego ocieplenia”. ONI naprawdę wydają się wierzyć, w “zagrażające nam” ocieplenie! Choć przecież nie trzeba robić badań geologicznych: wystarczy wiedzieć,że “Grenlandia” to ląd, na którym ok. 900 roku kwitły cytryny – a, jak też wiemy, Europa nie została wtedy zalana przez ocean. Trzeba też być kompletnym kretynem, by uwierzyć, że lodowce Antarktydy, ogrzane z -40°Cdo -35°C- zaleją nagle cały świat.
A ONI wydają się sami w to wierzyć. Nadzorcy bydła stali się głupsi od chudoby, którą się opiekują…
Piszę to – po raz któryś powtarzając te myśli – jak rozbitek,który wrzuca papier w butelce w odmęt oceanu Internetu. Przecież gdzieś jeszcze są LUDZIE! Nie jestem na świecie sam, nie wszyscy jeszcze zbydlęcieli do cna, w niektórych tli się jeszcze iskra człowieczeństwa! Zbuntujmy się, do cholery! Obalmy ten system!
Jak można godzić się na ustrój, w którym bydlęta decydują o losie ludzi? Ja nie mam nic przeciwko temu, by ktoś chciał być traktowany jak nierogacizna – czyli żyć w “państwie opiekuńczym”. Ale człowiek, który nie chce decydować o własnym losie, nie powinien w głosowaniu decydować o losie innych!
Bydło niech sobie porykuje – a my musimy żyć! Bydło myśli o pełnym żłobie – my myślimy w wyprawach w Kosmos …
PS. Małe sprostowanie do tekstu Pana Janusza:
Na Grenlandii w średniowieczu (pod koniec X wieku) nie rosły cytryny, a karłowate wierzby i olchy. Nazwa Grenlandia, czyli “zielona ziemia”, została wymyślona przez wikinga Eryka Rudego, który liczył na to, że przyciągnie ona nowych osadników do założonej przez niego kolonii. To się zresztą mu udało i wkrótce potem na Grenlandię dotarło 14 statków z osadnikami.



